Jeśli ktoś chciał rzucić palenie papierosów już przed wybuchem pandemii, to tym większą motywację powinien mieć teraz.

Na łamach prestiżowego czasopisma The New England Journal of Medicine zostały opublikowane badania, z których widać jak na dłoni co grozi palaczowi. I to nie tylko z powodu samego faktu palenia – temu nałogowi towarzyszą często inne tzw. choroby palacza, jak przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP). Jak duży jest ich wpływ na rokowania po zarażeniu SARS-CoV-2?

Koronawirus a palenie papierosów

Palenie zwiększa ryzyko COVID 19 w sposób większy niż początkowo sądzono. Oczywiście wiadomo było, że jest to grupa szczególnie zagrożona ciężkim przebiegiem tej choroby, bo palenie tytoniu uszkadza górne drogi oddechowe i płuca człowieka, a koronawirus przyspiesza tempo włóknienia płuc. Stąd bierze się m.in. zwiększone ryzyko dla osób starszych, u których zwłóknienie diagnozowane jest częściej.
Jednak badania The New England Journal of Medicine wzbogacają naszą wiedzę o twarde dane. Po przebadaniu 8910 przypadków COVID-19 okazało się, że palenie tytoniu i choroby wywołane przez palenie papierosów przyczyniają się nie tylko do ciężkiego przebiegu zakażenia, ale również zwiększają ryzyko zgonu prawie dwukrotnie (9,4 proc. wśród palących a 5,6 proc. osób niepalących papierosów). Wynik jest jednoznaczny: koronawirus i papierosy to nie najszczęśliwsze połączenie.

WHO o paleniu papierosów i COVID-19

WHO (World Health Organization) już wcześniej ostrzegała, że palacze będą prawdopodobnie bardziej podatni na zachorowanie z powodu częstszego kontaktu z ustami, co zwiększa możliwość przenoszenia koronawirusa. Dodatkowo u palących częściej rozwijają się choroby przez palenie papierosów. Do najczęstszych należą choroby płuc, co prowadzi do zmniejszania się ich objętości i wzrostu ryzyka poważnej choroby, jak np. nowotwór płuc, choroby sercowo-naczyniowe czy przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP). Nałogowi palacze są na nie narażeni wielokrotnie bardziej, niż osoby niepalące, a ich słabszy system krążenia zwiększa podatność na powikłania poinfekcyjne i – w efekcie – śmierć.

Z analizy naukowców z Instytutu Zdrowia Globalnego Collegium Uniwersyteckiego w Londynie wynika też, że duszność, często występująca u osób z tzw. płucami palacza, jest jedynym objawem COVID-19 silnie związanym z ciężkim przebiegiem tej choroby. Również Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) podnosiła problem szkodliwości wpływu zniszczonych płuc nałogowego palacza na przebieg COVID-19.

POChP a przebieg COVID-19

Naukowcy z londyńskiego Instytutu Zdrowia Globalnego wykazali też, że największe ryzyko ciężkiego przebiegu choroby i pobytu na OIOM-ie występowało u pacjentów cierpiących na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP). Ciężki przebieg choroby występował u nich 6,4 raza częściej niż u osób o zdrowych płucach, a wizyta na OIOM-ie była w ich przypadku potrzebna aż 18 razy częściej niż u osób bez POChP!